niebezpieczne zakręty - odcinek pierwszy


Język polski i portugalski dla obcokrajowców brzmią jednakowo. Jakies szy-szy-szy jedno na drugim, bez ładu i składu. Do tego dochodzą nosówki ą, ão/ ę, em i już im wszystko jedno... jakiś chiński - by się po polsku powiedziało. Coś w tym jest. Szeleścimy jak Portugalczycy. Koniec kropka. Jednak między naszym szelestem, a ich szelestem, są pewne różnice: nie dogadujemy się szeleszcząc. A jeśli już coś zrozumiemy to zwykle nie należy ufać intuicji lingwistycznej. Jadąc samochodem widzimy znak "curva perigosa". Dobra, kurwa - to wiemy, co znaczy... teraz perigosa... szybko, szukamy w słowniku - niebezpieczna. OK. już wszystko jasne. Zawracamy przed zakrętem. Po co się narażać? 
A narażamy się notorycznie. Niewinnie. Uczę kolegów w pracy jakiś słówek po polsku. Sami się o to proszą. Dzień dobry, cześć ... opanowali. Tylko dlaczego śmieją się, jak na ich niezgrabne dziękuję odpowiem proszę? P przekształcą w "b" i wyjchodzi brosze. A "broche" to tak jak po polsku powiedzieć "lodzik?" (pełna wersja z czasownikiem robić...). No i jak tu nie być wulgarnym... ale stało się! Więc jeśli już, to do końca. Potrugalczyk, który nazywa się Rui, miałby w Polsce marne życie. R zamieniamy na H (bo tak je wymawiają tubylcy)...  i masz tu babo placek! Apel do wszystkich chłopaków o tym imieniu wybierających się do Polski (i Rosji)! Zmieńcie dane osobowe! Użyjcie drugiego imienia przedstawiając się. W Portugalii jest zwyczaj noszenia 2 imion. Moja koleżanka Rosjanka, mieszkająca w Lizbonie, wyznała mi ostatnio, że najgorszym ciosem byłoby nazwanie syna - zgodnie z tradycją wyboru 2 imion - Rui Sergej. SER to BYĆ po portugalsku.... Brniemy dalej? w następnym odcinku...

Rewolucja Goździków - 25 KWIETNIA, ZAWSZE


Portugalia świętuje dziś 35 rocznicę Rewolucji Goździków.

25 kwietnia 1974 obalona została dyktatura Salazara i nastała wolność, której symbolem stał się ten czerwony kwiat. Rewolucję udało się przeprowadzić bez rozlewu krwi, a żołnierzom do luf karabinów wkładano czerwone goździki. Dziś tłumy ludzi wyszły na ulice, by świętować odzystanie wolności. Na jednej z największych alej w Lizbonie, zwanej Aleją Wolności (Avenida da Liberdade), maszerowały tłumy ludzi. Dla wielu była to okazja, by upomnieć się o swoje prawa. Nie zabrakło imigrantów od lat walczących o godne życie i równouprawnienie, dyskryminowanych pracowników, gejów i lezbijek, organizacji zrzeszających mniejszości narodowe, instytucji broniących praw niepełnosprawnych. 

25 de Abril, SEMPRE / 25 Kwietnia, ZAWSZE

Fotoreportaż by A r i a d n a © :
 








Estremoz według José Saramago i podróżnika



W Estremoz pozostała podróżnikowi do zwiedzenia część miasta położona na wzgórzu, dokładnie, stara część miasteczka i zamek. Wewnąrz muru obronnego, uliczki są ciasne. Tam na dole, nie brak przestrzeni, to nie miasteczko, a miasto. Estremoz rozciąga się, że prawie nie sposób dojrzeć jego początku (...). W żadnym innym mieście podróżnik nie odczuł tak wyraźniej obecności muru, oddzielającego to co wewnętrzne od zewnętrznego. Jest to z pewnością uwaga subiektywna, wymagająca dowodu, którego, rzecz jasna, podróżnik nie może nam dać. Białe wapienne ściany, wszechobecne użycie marmuru, domy w miasteczku położonym na wzgórzu są, same przez siebie, powodem do zwiedzenia Estremoz.
José Saramago, Viagem a Portugal





















I rzeczywiście. Biel ta jest cudowna. Choćby dla tej bieli podróżnik musi wstąpić do Estremoz przemierzając wielkie i palące Alentejo. 2 miasta w jednym. Mur obronny wyraźnie kreśli granicę. Estemoz przypomina matematyczne zbiory i podzbiory. Koło, a w tym kole drugie koło. Estemoz matematyczny {B,{A}} to kolekcja niepowtarzających się elementów rozpatrywanych jako całość.




Imponujący jest zamek. Zamieniony on został na Pousadę czyli historyczny, luksusowy hotel. Nawiasem mówiąc, w Portugalii jest wiele takich hotelii. Nocleg w komnacie królewskiej, w starym zamku, gdzie straszy, to musi być przeżycie! W naszej Pousadzie Królowej Izabelii w Estremoz, za nocleg zapłacimy 120€ (duchy wliczone w cenę). Musimy też pamiętać, że Pousady mają swoje zalety. Zabytki te, często należące do dziedzictwa kulturowego, nie stoją puste, zapomniane, albo, co gorzej, zamknięte. Chcąc nie chcąc Pousady mają obowiązek pokazać zabytek zwiedzającym, a podróżnik, chcąc nie chcąc, wchodzi nagle w mały, wspaniale zakonserwowany, historyczny świat.



Podróżnik chce wspiąć się na wieżę. Pyta w hotelu. Repcjonista wskazuje na drzwi za kanapą. Z niedowierzaniem podróżnik przemieszcza sofę obitą czerwonym atłasem i walczy z zamkami i zatrzaskami oszklonych drzwi. Próbuje jeszcze upewnić się w recepcji czy na pewno tędy droga. Nie dostając odpowiedzi, przedziera się niczym intruz na przepiękne patio i stamtąd schodkami wspina się na wieżę opowiadającą historię sięgającą XIII wieku.


Wspaniałe są Pousady. Nie ma przewodnika, nie ma wiszących nad głową ochroniarzy, kamer, alarmów. Nie ma tłumów. Nie ma biletu wstępu. Podróżnik i historia. Sam na sam. Rzecz rzadko spotykana w dzisiejszych czasach. Podróżnik nie przeobraża się w turystę.


Z wieży podróżnik w ciszy podziwia rozległe Estremoz i Alentejo.

I już wie, co to znaczy wolność.



Podróżnik pozostaje w Estremoz do zmierzchu. Przemierza marmurowe ścieżki tego malowniczego miejca, zagląda w zakamarki, zapuszcza się do kościołów. Obiad je w jednej z regionalnych restauracji. Jest Niedziela Wielkanocna. Miasto przystroiło się w szaty świąteczne. Z okien powisają dekoracyjne tkaniny. Podróżnik nie wie dlaczego. Przypuszcza, że to tradycja.






Z Estemoz podróżnik zabiera ze sobą kilogram zebranych na ulicy pomarańczy, jedną cytrynę, gałązki dzikiej róży, powiew wiatru w splątanych włosach.

Évora - białe miasto w żółtej ramce






















Évora to stolica regionu Alentejo. Wapienne ściany. Śnieżnobiałe z dodatkiem złotej nuty. Żółta farba rozlana wokół okien i drzwi. Miała chronić przed insektami. Labirynt, w którym wszystkie drogi prowadzą do centrum, do Praça do Giraldo. Obwarowany murem obronnym. Światowe dziedzictwo kultury. Miasto-muzeum w sercu Portugalii. Zaplątane w drutach i kablach elektrycznych przeciągniętych niechlujnie po fasadach domów. Serce Alentejo. Zachwycające. Warte zwiedzenia. Wirtualnie, w pięciu odcinkach.





















ODCINEK PIERWSZY - ALENTEJO


Aby dotrzeć do Évory, trzeba przebrnąć przez Początek. A najpierw było Alentejo. Nudne i zarazem interesujące. Wciągające i monotonne. Malownicze. Marzenie senne. Zagubione. Alentejo.




Pustkowie. Horyzont. Kilka białych domów i charakterystyczne dęby korkowe. Krajobraz centrum Portugalii. Wspaniałe wino z Reguengos i Borba. Pyszny chleb. Brak pośpiechu. Zaburzone poczucie czasu. Wschody i zachody. Dla wielu to Raj na ziemi. Dla innych ciężka praca, w letnim upale. Winnice. Produkcja korka. Piękne i zarazem przerażające.




Evoramonte. Jedno z wielu malowniczych osad Alentejo na horyzoncie. Niczym oaza na putkowiu. Fatamorgana.




Wszechobecne dęby korkowe. Emblemat tego regionu. I cisza. Wszechobecna cisza. To jest właśnie



Alentejo



ODCINEK DRUGI - ÉVORA Z POCZTÓWKI


To odcinek o pięknym mieście z pocztówki. O wielkim dziedzictwie kulturowym świata. O Świątyni Diany.





Évora jest znana przede wszystkim z romańskiej świątynii, wzniesionej w II wieku naszej ery. Taki obraz Évory obiega świat. Wspaniały i niezapomniany. Namacalny dowód Imperium Romanum na Półwyspie Iberyjskim. Porugalska Świątynia Diany. Niesamowite.




Podstawy kolumn świątyni wykonane zostały z marmuru pochodzącego z Estremoz - miaseczka w Alentejo, blisko Évory. Estermoz to kolejnym punkt wizyty w Alentejo i o tym później. Bo marmur to bogadztwo tego rejonu. Dzięki niemu, to właśnie w tym regionie powstała świątynia. Konstrukcja zachowała się w idealnym stanie. Tyklo raz, w XIX wieku, przeprowadzono konserwacje tego zabytku. Tylko raz, od II wieku. Perełka Portugalii. Nie została jednak wybrana w 2007 jako jednen z 7 Cudów Portugalii. Szkoda. Może za wieków kilka.






Évora z pocztówki to też jej uliczki przypominające leniwy labirynt. Aby się nie zgubić, to mamy szyld na początku każdej ulicy informujący, jaką restaurację tam znajdziemy, jaki sklep odwiedzimy, w jakim pensjonacie lub hotelu się zatrzymamy. Wersja dla leniwych, by nie zapuszczać się w nieznane. Dobry pomysł i przykład na wspaniałą organizację miasta.






















ODCINEK TRZECI - ÉVORA WIELKANOCNA


Procesja wielkanocna. Tłumy ludzi przemierzają ulice miasta.






















W dłoniach zapalone lampiony i świeczki. Wielka Noc, Pełnia Księżyca. Poruszające.


ODCINEK CZWARTY - ÉVORA MEMENTO MORI


W odcinku tym, o czymś niesamowitym. Tylko dla mocnych nerwów. O KAPLICY KOŚCI - ciemnej stronie Évory. Gotowi?

W Kościele Świętego Franciszka odkrywamy kaplicę skonstruowaną jedynie z kości i czaszek.... ludzkich. Napis przy wejściu głosi: My, kości, tu mieszkamy, na wasze czekamy (Nós ossos que aqui estamos pelos vossos esperamos):



Memento mori. Franciszkanie wiedzieli jak przypomnieć nam o kruchym ludzkim istnieniu. Szokująca kaplica wyłożona czaszkami i kośćmi pochodzącymi ze zlikwidowanego cmentarza.Powstała w XVI. Pomysł jednego zakonnika, aby "udekorować" kaplicę ludzkimi kośćmi narodził się w momencie likwidacji pobliskiego cmentarza. Powstała z kości i czaszek 5.000 osób. Kaplica miała przypominać zakonnikom o przemijaniu, zachęcić do medytacji.


Przypomina i nam. Otwarta dla zwiedzających codziennie. Kaplica znajduję się przy kościele Świętego Franciszka w Évorze.



ODCINEK PIĄTY - ÉVORA GASTRONOMICZNA


Kuchnia Alentejo jest pełna niespodzianek. Zamawiamy meia-dose czyli pół porcji zupy pomidorowej "po alenteżańsku"(sopa de tomate à alentejana). Na stół wjeżdża zupa plus pół bochenka chleba plus talerz ziemniaków gotowanych i tutejszych regionalnych wędlin. Mieszamy wszystko w zupie.

Wychodzimy najedzeni za wszystkie czasy.


Rozkochani w wieprzowinie mieszkańcy Alentejo serwują to mięso ze wszystkim, co możliwe. Nawet z owocami morza. Typowe danie tego tegionu to carne de porco à alentejana, czyli mięso wieprzowe podane z małżami, ziemniakami i ryżem. Innym specjałem jest mięso owcze. Zwłaszcza w Święta Wielkanocne. Niedziela Wielkanocna to uczta. Jajecznica ze szparagami na wstęp i Borrego assado (pieczeń z mięsa owczego) królują na stołach. Mięso podane z ziemniakami zapiekanymi w piecu. A wszystko to przy czerwonym winie z regionu Alentejo. Więcej niebawem na sumie-wszystkich-smaków.

Smacznego!

I ja tam byłam i wino Reguengos piłam.


MIGDAŁOWE ŚWIĘTA WIELKANOCNE W ALENTEJO - POD PARASOLEM I W GUMIAKACH

"Migdałowe" święta w Évorze. A czemu nie? Bilet kupiony. Jedziemy. Oryginalnie. Miały być Azory. Innym razem. A póki co, to Alentejo. Deszczowe, pochmurne i tajemnicze.  

Dobrych i spokojnych Świąt! 

tolerancja