w tajemniczym ogrodzie


Sintra - tajemniczy ogród pod Lizboną. Mikroklimat. Miejsce wspaniałe by nakarmić zmysły i zresetować mózg myślący już jedynie w systemie zero jedynkowym. Zestresowany office park zamieniłam więc na relaksujący tajemniczy ogród. Dwa odrębne światy. Szkoda, że na jeden dzień. Sintra jest zielona, jest dzika, jest inna niż wszystko. Jest tak blisko i jednocześnie tak daleko. Celem wyprawy były ruiny zamku Maurów. Udało się. Wdrapaliśmy się z Tezeuszem na szczyt wielkiej góry. Trudy wynagrodził widok na Sintrę i okolicę. Następnym razem opowiem więcej o tej zielonej miejscowości. Dziś pozostawiam jedynie ślad utrwalony na fotografii, by jutro w pracy rzucić na niego okiem i powiedzieć sobie: nie, to nie był sen. 



maski iberyjskie

Kolorowa zrobiła się Baixa Lizbony w sobotnie popołudnie. Główną ulicą stolicy - Rua Augusta - przemaszerowały dziwaczni przebierańcy. To nie karnawał, to pokaz tradycyjnych masek i strojów regionalnych z całej Iberii. Fotoreportaż Ariadny, która przypadkowo, w drodze na zakupy, została porwana przez ten zjawiskowy tłum. 


Lizbona, miasto smutne i wesołe

Utrwalona na starej fotografii kronika lizbońskiego życia codziennego pierwszej połowy XX wieku, to książka, którą muszę mieć. Lizbona, miasto smutne i wesołe (Lisboa, cidade triste e alegre) to perełka, które odkryłam przypadkowo, na wystawie w Centrum Kultury w Belém. Prezentuję fotografię fotografii i rozpoczynam polowanie. Gdyby ktoś kiedyś gdzieś widział... Błagam! bo nigdy nic nie wiadomo! Może kurzy się w jakimś antykwariacie koło Was. 


A mojej Anahí polecam inną perłę. España mistica musi być niesamowita. Niestety za gablotą. Nie udało się przewertować. Będę czujna na wszystkich pchlich targach i w antykwariatach. Gdzieś na pewno się odnajdzie porzucony egzemplarz. Wiara i nadzieja!