Pokazywanie postów oznaczonych etykietą (anty)turystyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą (anty)turystyka. Pokaż wszystkie posty
Music of Resistance - PORTUGAL
Autor:
Ariadna
on środa, 4 marca 2009
Etykiety:
(anty)turystyka
/
Comments: (0)
i ciąg dalszy
CISZA! zasada nº1
Autor:
Ariadna
on poniedziałek, 9 lutego 2009
Etykiety:
(anty)turystyka
/
Comments: (2)
wybierasz sie do Portugalii?
zapoznaj się już teraz z zasadą numer 1:
nie hałasuj, nie rozmawiaj głośno w autobusie, zachowaj ciszę podczas zwiedzania, nie krzycz, nie śmiej sie głośno, nie drzyj się, nie wygłupiaj sie, nie błaznuj, nie wpadaj w panikę, nie mów po hiszpańsku, nie rób dziwnych ruchów, nie wydzieraj się, nie skarż się, nie gestykuluj, nie bądz spontaniczny. Pamiętaj turysto! jesteś w Portugalii, uszanuj tutejszą ciszę, albo jedź do Hiszpanii! OLÉ!
z miasta na przedmieścia czyli jeden dzień w Lagoas Park - WERSJA DEMO (ANTY)TURYSTYKI
Autor:
Ariadna
on piątek, 16 stycznia 2009
Etykiety:
(anty)turystyka,
o Portugalii
/
Comments: (0)
Lagos Park to sztucznie stworzony Office Park na obrzeżach Lizbony. To miasto na przedmieściach skonstruowane zostało z myślą o dużych firmach, potrzebujących sporo open space. Ten twór kapitalizmu ma zadowolić WSZYSTKIE nasze potrzeby w jednym tylko miejscu. Mamy więc do dyspozycji bary i kawiarnie, szykowne restauracje i eksluzywną siłownię, przedszkole, banki i hotel (gdyby czasem nam przyszło zostać na noc w biurze, na koszt firmy, rzecz jasna!). Motywy wodne mają zapewne symbolizować dynamikę i przypominać nam zeszłoroczne wakacje w kompleksach turystycznych Côte d´Azur. Pewnie poczujemy się jak w prawdziwym parku przemierzając scieżki przeznaczone do pieszych wędrówek. Niestety zamiast drzew rosną tu przeszklone akwaria pełne grubych ryb, a zamiast leśnych szmerów słychać pobliską autostadę.
A wszystko to stworzone by nas uwiązać w jednym miejscu. Miasto-Atrapa nie pozwala nam powiedzieć szefowi: Przepraszam, ale muszę jechać załatwić sprawę w banku... albo Nie dam rady zostać po godzinach, idę odebrać dziecko z przedszkola... Wybawieniem staje sie najwyraźniej brak własnego samochodu. Argument: Lecę, autobus mi ucieknie!, jest wystarczający, by wyrwać się z tej przestrzeni, jednocześnie otwartej i zamkniętej. Z miasta, które dusi się we własnym sosie dzień cały, by wieczorną porą wyludnić się i umrzeć.
A wszystko to stworzone by nas uwiązać w jednym miejscu. Miasto-Atrapa nie pozwala nam powiedzieć szefowi: Przepraszam, ale muszę jechać załatwić sprawę w banku... albo Nie dam rady zostać po godzinach, idę odebrać dziecko z przedszkola... Wybawieniem staje sie najwyraźniej brak własnego samochodu. Argument: Lecę, autobus mi ucieknie!, jest wystarczający, by wyrwać się z tej przestrzeni, jednocześnie otwartej i zamkniętej. Z miasta, które dusi się we własnym sosie dzień cały, by wieczorną porą wyludnić się i umrzeć.




